środa, 13 października 2010

Kolejny mit na temat mowy ciała.

Co decyduje o skuteczności Twojej komunikacji?    
   

Pewnie dziesiątki razy podczas czytania książek popularyzujących wiedzę na temat mowy ciała, w trakcie szkoleń czy rozmaitych prezentacji, dowiadywałeś lub dowiadywałaś się, że o jakości i skuteczności komunikacji w 7% decydują słowa, w 38% ton, prędkość i wysokość głosu, a w 55% mowa ciała (czynniki niewerbalne).
Jeśli tak...to uważaj. Przytoczona teza jest wierutną bzdurą i fałszem.
Tak, tak...nie wszystko co czytasz i słuchasz jest prawdą - zwłaszcza wtedy, kiedy wiedza przekazywana jest przez tak zwanych "ekspertów". Mają oni, w przeważającej większości, dobre intencje, jednak brak im determinacji, aby dogłębnie badać dziedzinę, którą się zajmują.
Skąd to przekłamanie, zapytasz?
W 1971roku na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles doktor psychologii Albert Mehrabian przeprowadził eksperyment, w którym zadał sobie następujące pytanie:
"Jeśli podczas rozmowy zachowanie drugiego człowieka będzie w pewien sposób niespójne, a mianowicie jego twarz będzie wyrażała jedno, słowa co innego, a sposób ich wypowiadania jeszcze coś innego, to co będzie decydowało o moim poziomie sympatii  do tego człowieka? Słowa, które wypowiada, mimika jego twarzy czy ton głosu?".
Tak więc badania dotyczyły tego, co wpływa na naszą sympatię do danej osoby: mimika twarzy, słowa, które wypowiada czy też to, w jaki sposób je wypowiada - pozytywny, neutralny czy też negatywny.
Badanym osobom przedstawiano zdjęcie człowieka, który miał np.: uśmiechniętą twarz i wypowiadał słowo neutralne - w negatywny sposób. Lub też zdjęcie człowieka, który jest smutny i wypowiada pozytywne słowo w neutralny sposób. Lub zdjęcie człowieka, który ma neutralny wyraz twarzy i wypowiada negatywne słowo, które dodatkowo jest sformułowane w negatywnym tonie.
Rezultaty badań przedstawiały się nastepująco: o postrzeganym poziomie sympatii w 55% decyduje wyraz mimiczny twarzy, w 38% sposób wypowiedzi, zaś w 7% słowa.
Zauważ, badanie dotyczyło poziomu sympatii, a nie jakości komunikacji. Poza tym badanie analizowało jedynie mimikę twarzy, a nie postawę ciała czy gestykulację.
Dlatego też teza, że o jakości/skuteczności komunikacji w 7% decydują słowa, w 38% ton, prędkość i wysokość głosu, zaś w 55% mowa ciała jest przerażającą generalizacją i wierutną bzdurą.

Jeśli w rzeczywistości słowa tylko w 7% decydowałyby o skuteczności komunikacji wówczas w 93% rozumiałbyś to, co mówi do Ciebie Chińczyk, Węgier czy Grek. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz